Mężczyzna, który początkowo wydawał się zły, okazał się być wybawicielem...
Po oswobodzeniu i powróceniu na ziemię Jaśmin miała okazję przyjrzeć się swemu bohaterowi. Był to wysoki, umięśniony chłopak o rażąco czerwonych oczach. W tym właśnie atucie nieznajomego Kocica zakochała się najbardziej. Nigdy nie widziała choćby podobnego koloru... A nic tak nie fascynowało Jaśmin jak nowe, nieznane jej dotąd rzeczy.
-Nie umiesz mówić? - spytał Wybawiciel, po opatrzeniu rany błękitnookiej.
Mowa... To jedna z najdziwniejszych i najmniej zrozumiałych dla Jaśmin rzeczy. Niebieskowłosa odkryła w mowie ludzkiej jedną zależność... Jeśli potrafisz z niej korzystać, ludzie każą robić ci to cały czas, jeśli natomiast nie masz takiej umiejętności, nikt nie ma do ciebie pretensji, a i tak jakoś się dogadacie. Więc, choć Wybawiciel od pierwszego spojrzenia stał się drogi sercu dziewczyny, ta, z głębokim żalem, postanowiła go okłamać. Pokręciła słodko łepetyną w geście zaprzeczenia. Wybranek serca podrapał się w tył głowy.
-Ach tak... - odparł chłopak, kierując wzrok w stronę podłogi.
Kocica spojrzała ze zdziwieniem na zakłopotanie rysujące się na twarzy nieznajomego.
Wciąż siedząc na kanapie, wysunęło się lekko w jego stronę, sprawiając, że ich spojrzenia spotkały się. Kocica uśmiechnęła się szeroko do czerwonookiego. Byli teraz baardzo blisko siebie. Gdy ciemnowłosy zdał sobie z tego sprawę, odsunął się do tyłu bardzo gwałtownie, jednak ponieważ tuż za nim siedziały grzecznie jego pupile, przewrócił się, napotykając na swojej drodze jednego z nich. Przekoziołkował w tył, jednak na całe szczęście wylądował na dywanie. Psy automatycznie rzuciły się na Jaśmin, uważając ją za zagrożenie. Kocica przestraszona wykonała salto w tył i, znajdywszy się za kanapą, wymachiwała w kierunku robotów łapą i poczęła na nie charczeć. Czerwonooki podniósł się w tym czasie z podłogi.
-Aurum, Argentum siad! - wykrzyczał na cały głos.
Pupile grzecznie wykonały rozkaz. Twarz chłopaka przybrała okropnego wyglądu. Zęby miał mocno ściśnięte, brwi zmarszczone we wściekłym wyrazie. Czerwonooki począł powoli iść w stronę Kocicy. W miarę, jak się zbliżał, dziewczyna zniżała się coraz bardziej, zakrywając większą część swojej twarzy. Gdy ciemnowłosy stał już przy kanapie, jedynym, co wystawało poza linię oparcia sofy były błękitne oczy. Jaśmin położyła po sobie nawet swoje uszy. Widząc to, twarz mężczyzny momentalnie zmieniła ton. Obecnie rysowało się na niej… Zaciekawienie?
-Czy ty… Potrafisz poruszać uszami?
Niebieskowłosa przytaknęła, zadziwiona błyskawiczną zmianą w zachowaniu Wybawiciela. Osłupienie Kocicy było tak wielkie, że nawet nie zauważyła momentu, w którym nieznajomy znalazł się za nią, zbliżając swe zwinne ręce w stronę uszu dziewczyny. Gdy ich dotknął, Jaśmin podskoczyła przestraszona. Zdezorientowana spojrzała na czerwonookiego. Na jej mordce rysowało się pytanie.
-Ty to poczułaś? Jak? – fascynacja chłopaka nie miała granic.
Błękitnooka, nie do końca rozumiejąc, czego jej Wybawiciel właściwie chce, odskoczyła szybko do tyłu, czując się nieco molestowana. Gdy tylko ciemnowłosy znów spróbował zbliżyć się do Jaśmin, ta zrobiła fikołka w powietrzu, odepchnęła się niezdarnie od jego pleców i skoczyła na jedne z wyższych regałów. Skok jednak był dość… Nieudany, przez co dziewczyna skończyła zwisając z półki, nieudolnie próbując się na nią wspiąć. Nie chcąc spaść, poczęła wymachiwać nogami, co spowodowało, że regał począł się chwiać. Nie mogąc dłużej trzymać się półki, Jaśmin zdjęła z niej swoje łapki, lądując dość twardo na plecach. Niestety, regał postanowił polecieć za nią. Kocica zamknęła oczy i, wysuwając ręce przed siebie, miauknęła cicho, przygotowując się na bolesną chwilę.
Masaru? Ratuj…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz