Dziewczyna postanowiła już wyjść. Skrzywiłem się troszku na myśl o tym, że Aki nie ma żadnych opiekunów. Nikt nie powie jej co jest złe, a co dobre... Nikt nie przypilnuje. Odruchowo krzyknąłem: "Poczekaj!". Dopiero po czasie zrozumiałem, że nowa znajoma zatrzymała się i zaczęła głaskać moją szynszylę. Czekała, aż coś powiem. Zastanawiałem się co to by mogło być.
- Powinnaś uważać. Głodowanie jest naprawdę niebezpieczne, szczególnie dla osób w twoim wieku. Młody organizm potrzebuje dużo energii, a ona bierze się między innymi z związków węglowodanów i cukrów, ale też tłuszczów i białek, które znajdują się w pożywieniu. Co gorsza, jeśli się głodzisz po czasie będziesz zmęczona, grozić ci może wiele różnych dolegliwości. Weźmy przykładowo apatię, która często bywa objawem depresji. Nie zapominajmy o anoreksji. Wiele nastolatek zaczyna być anorektyczkami, chociaż ta choroba dotyczy również dorosłych. Nie pomijajmy również panów. - Troszku się rozgadałem. Przerwałem na chwilę by wziąć oddech. - Bulimia też jest groźna... Poza tym teraz mi będzie szkoda tej zupy. Straszna bieda, ja nie jestem głodny, a po następnym podgrzaniu nie będzie się nadawać.
Szybciutko odłożyłem szynszylę na podłodze, a Aki złapałrm by przypadkiem nie uciekła. Ma zjeść tą zupę. Nie obchodzi mnie to co sobie myśli. Takie biedne dzieciątka powinny dużo jeść by zdrowo rosły... Dla własnego zdrowia! Posadziłem dziewczynę na kanapie. Następnie próbowałem zmusić do jedzenia. Ta zaczęła się wiercić i troszku rzucać na wszystkie strony. Zahaczyła nogą o stół. Miska, która na nim stała, zsunęła się po nim i z hukiem uderzyła o ziemię. Aki poczuła lekką ulgę - nie musiała już jeść. Wkurzyłem się i niestety dałem to po sobie poznać. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na uradowaną twarzyczkę nastolatki. Rozejrzałem się po mieszkanou, mój zwierzak, na całe szczęście, siedział sobie bezpieczie w klatce. Szybciutko się podniosłem. Skrzyżowałem ręce na piersi i stanowczo rozkazałem Aki posprzątać potłuczoną miskę i rozlaną zupę. Ta jednak przeczyła głową, wypierała się swojej winy. Tłumaczyła tylko, że to przeze mnie. Otóż nie! Jakby jadła grzecznie, tak by się nie skończyło. Kazałem, prosiłem, ale nic. Uparta jak osioł, nie ruszyła tyłka z miejsca i śmiała się. Podszedłem do szafki, zabrałem klucze. Znalazłem się przy drzwoach wyjściowych. Usłyszałem kroki, a po chwili zza rogu wyłoniła się postać dziewczyny. Zamknąłem mieszkanko na górny zamek - tylko na zewnątrz potrzebny kluczyk i na dolny - tylko klucz może je otworzyć. Złośliwie uśmiechnąłem się do niej. Przedmiot trzymany w rękach schowałem do kieszeni. Przeszedłem do salonu, wydobył się dźwięk ruszania klamki. Nieco wkurzona wpadła do pomieszczenia, obrzuciła "pieszczotliwymi" przezwiskami i żądała bym ją wypuścił. Nie przejmując się tym złapałem swojego pupila i zacząłem zabawę z nim.
- Nie wypuszczę cię póki nie posprzątasz. Radzę ci się pośpieszyć. W każdej chwili mogą wpaść "kumple" i będzie dosyć niezręcznie...
Aki? Długo pisane, a krótkie wyszło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz